Rozdział 45

Podniosłam telefon, moje palce były stabilne mimo zimna. Perfekcyjne rysy twarzy Isabelli Scott wykrzywiły się z prawdziwym niepokojem, gdy zdała sobie sprawę, co zamierzam zrobić.

"Panno Scott," celowo utrzymałam lekki ton głosu, "czy damy wszystkim prawdziwy pokaz? Skoro tak bardzo kocha pani uwa...

Log ind og fortsæt med at læse