Rozdział 90

KESTER.

Ona wciąż tam stała. Stała jakby mogła mnie naprawić.

Strach w jej oczach zniknął zbyt szybko, rozpuszczając się w coś gorszego. Coś chorobliwego.

Troskę.

Kim ona była? Kasmine? Moja matka? Jakąś cholerną świętą, która myślała, że może mnie poskładać kawałek po kawałku, jakby to było jej...

Log ind og fortsæt med at læse