
Miłość Lity do Alfy
Unlikely Optimist 🖤 · Terminé · 178.2k Mots
Introduction
"KTO jej to zrobił?!" Andres zapytał ponownie, wciąż wpatrując się w dziewczynę.
Jej obrażenia ciemniały z każdą minutą.
Jej skóra wydawała się jeszcze bledsza w porównaniu do głębokich brązów i fioletów.
"Wezwałem lekarza. Myślisz, że to krwawienie wewnętrzne?"
Stace zwróciła się do Alexa, ale spojrzała z powrotem na Litę, "Była w porządku, znaczy zdenerwowana i posiniaczona, ale w porządku, wiesz. A potem nagle, zemdlała. Nic, co robiliśmy, nie mogło jej obudzić..."
"CZY KTOŚ MOŻE MI POWIEDZIEĆ, KTO JEJ TO ZROBIŁ?!"
Oczy Cole'a zmieniły kolor na głęboko czerwony, "To nie twoja cholernie sprawa! Czy ona jest teraz TWOJĄ partnerką?!"
"Widzisz, o to mi chodzi, gdyby miała TAKIEGO mężczyznę, który by ją chronił, może to by się nie wydarzyło," krzyknęła Stace, machając rękami w powietrzu.
"Stacey Ramos, będziesz zwracać się do swojego Alfy z należnym mu szacunkiem, czy to jasne?"
Alex warknął, jego lodowato niebieskie oczy wpatrywały się w nią.
Skinęła cicho głową.
Andres również lekko opuścił głowę, okazując uległość, "Oczywiście, że nie jest moją partnerką, Alfo, jednakże..."
"Jednakże co, Delto?!"
"Na ten moment, nie odrzuciłeś jej. To by znaczyło, że jest naszą Luną..."
Po nagłej śmierci brata, Lita postanawia zacząć nowe życie i przenosi się do Stanford, Kalifornia, ostatniego miejsca, gdzie mieszkał. Jest zdesperowana, by zerwać więzi z toksyczną rodziną i toksycznym byłym, który podąża za nią prosto do Kalifornii. Pochłonięta poczuciem winy i przegrywająca walkę z depresją, Lita decyduje się dołączyć do tego samego klubu walki, do którego należał jej brat. Szuka ucieczki, ale zamiast tego znajduje coś, co zmienia jej życie, gdy mężczyźni zaczynają zmieniać się w wilki. (Treści dla dorosłych i erotyka) Śledź autorkę na Instagramie @the_unlikelyoptimist
Chapitre 1
„Co ja do diabła robię?”
Lita wyszeptała te słowa do pustego samochodu. „To jest szaleństwo.” Potrząsając głową, przeciągnęła dłonie po ustach, mówiąc przez palce. „Zaraz się zabiję.”
Lita znalazła się w środku opuszczonego parku przemysłowego, który od dawna był porzucony, albo przynajmniej pozostawiony w swoim nędznym stanie. Przez przednią szybę samochodu widziała zrujnowane budynki i pokruszone fundamenty zaśmiecające tyły działek. Jej skóra napięła się, gdy wpatrywała się w najbliższy zniszczony budynek i rozważała wejście do środka. Jakby nie było wystarczająco dużo horrorów zaczynających się w ten sposób. A co gorsza, to miejsce było przynajmniej trzydzieści minut od głównej drogi, a Lita miała mniej niż godzinę do zachodu słońca.
Biorąc głęboki oddech, spojrzała na zdjęcie w swojej dłoni: grupa ludzi szczęśliwie pozująca przed tym samym budynkiem, na który teraz patrzyła. Tylko że na zdjęciu Lita nie widziała większego tła pustych biurowców i obdartego asfaltu. Nie mogła nawet zobaczyć drzwi wejściowych za ciałami ani zabitych deskami okien. Widząc to, mogłaby zrezygnować z tego głupiego pomysłu, a teraz było już za późno. Zaszła już za daleko, zaryzykowała zbyt wiele. Lita wpatrywała się w zdjęcie, przesuwając palcami po zagięciach, jakby to mogło naprawić postrzępiony obraz.
Westchnęła, składając zdjęcie jeszcze raz i chowając je w osłonie przeciwsłonecznej samochodu dla bezpieczeństwa. Lita przesunęła kciukiem po wewnętrznej stronie nadgarstka, zatrzymując się na tatuażu, który mówił myślisz, że masz wieczność, ale nie masz. Wciąż słyszała jego głos wypowiadający te słowa. I naprawdę potrzebowała teraz tej odwagi.
Zaciągając rękaw z powrotem, Lita sprawdziła się w lusterku i wysiadła z samochodu. Związała swoje czarne włosy w niechlujny kok, zmęczona zabawą z fryzurą sięgającą talii, a jej za duży strój—dresy i koszulka z długim rękawem zespołu—był teraz o trzy rozmiary za duży. Kiedy je kupiła kilka lat wcześniej, nie były tak ogromne, ale nawet jej obszerne ubrania nie mogły ukryć jej chudości. Wystarczyło spojrzeć na jej szyję lub nadgarstki, by to zobaczyć.
Nie było też nic do zrobienia z ciemnymi kręgami pod oczami ani bladą skórą. Pewnie, trochę korektora by pomogło, ale nie było na to czasu, a Lita nie sądziła, że ktokolwiek w środku doceniłby ją w makijażu. Lita wyglądała tak źle, jak się czuła, ale wcześniej wyglądała jeszcze gorzej, więc to musiało wystarczyć. Nie miała zamiaru nikogo tam zaimponować, z makijażem czy bez, więc autentyczność musiała wystarczyć.
Przechodząc przez parking, Lita przyglądała się pojazdom—mieszance przyzwoitych samochodów i gratów oraz kilku motocykli, które widziały lepsze dni. Z pewnością nie był to luksus, jakiego oczekiwaliby jej rodzice. Dobrze, pomyślała. Polubi to miejsce o odrobinę bardziej z tego powodu. Ciągnąc lekko zardzewiałe metalowe drzwi z głośnym skrzypieniem, Lita pogodziła się z faktem, że pieniądze mogą być jej jedynym atutem tutaj i zamierzała je wykorzystać.
W środku rozejrzała się po otwartym planie siłowni z oczekiwaniem. Nie wiedziała, czego się spodziewała, ale na pewno nie tego. Od momentu, gdy weszła do siłowni, powinna poczuć się lepiej, albo przynajmniej poczuć, że jej życie zmienia się na lepsze. Ale siłownia była po prostu siłownią i nic w niej magicznie jej nie naprawiło. Owszem, było to ładniejsze miejsce, niż się spodziewała, ale to niewiele znaczyło.
Mimo wszystko, coś można było powiedzieć o estetyce tego miejsca. Było wielkości magazynu, wystarczająco duże, aby pomieścić kilka równomiernie rozmieszczonych stref treningowych. Coś, co wyglądało na standardowy ring bokserski i ring z metalową klatką wokół, znajdowało się przy tylnej ścianie. Nigdy wcześniej nie widziała sprzętu bokserskiego z bliska, ale przypuszczała, że tak to wygląda. Była tam też strefa z grubymi matami obok innej sekcji z wiszącymi workami i workami z podstawami na podłodze. Widziała takie worki treningowe podczas swoich badań online. Najbliżej drzwi wejściowych, Lita zauważyła podwójną sekcję z maszynami do cardio i ciężarami. Pomimo surowego wyglądu zewnętrznego, wszystko wydawało się być stosunkowo nowe i dobrze utrzymane. Pomieszczenie pachniało wybielaczem i cytrynami, a jasne fluorescencyjne światła ujawniały, jak czysto wszystko wyglądało. Nawet betonowa podłoga była nieskazitelna, poza porysowanymi rowkami, które wyglądały, jakby ktoś przeciągał po niej meble.
Patrząc w górę, mogła dostrzec plamy rdzy i linie zacieków na odsłoniętych rurach. Naprawdę, wydawało się, że problemem był sam budynek. Gdyby miała zgadywać, Lita stwierdziła, że właściciel siłowni musiał ją remontować stopniowo. Mimo niedoskonałości, Lita czuła, że siłownia miała wspólnotową atmosferę, którą doceniała.
Ludzie byli inną historią. Mocno umięśnieni mężczyźni chodzili tam i z powrotem między sekcjami, wyglądając dokładnie tak imponująco, jak się spodziewała. Zmarszczone brwi i zaciśnięte usta śledziły jej spojrzenie, a sztywne, ale ciekawskie wyrazy twarzy były jedynym, co ją przywitało. Nic z tego nie sprawiało, że czuła się mile widziana. Czy mogła ich winić? Cicho porównywała się do wszystkich wysportowanych mężczyzn w siłowni i od razu zrozumiała, dlaczego patrzyli na nią podejrzliwie. To nie dlatego, że była kobietą, bo mogła dostrzec kilka kobiecych sylwetek w tylnej części sali. Nie, to dlatego, że wyglądała, jakby nigdy nie widziała wnętrza siłowni. Prawdę mówiąc, nie widziała, i to sprawiało, że czuła się bardzo nie na miejscu.
To był okropny pomysł, pomyślała znowu, cicho się karcąc. Jak miała ich przekonać, żeby pozwolili jej tu trenować, skoro wyglądała jak ludzki odpowiednik nowo narodzonego kociaka?
„Zgubiłaś się, dziewczyno?” Nagle zapytał krępy mężczyzna z krótkim jeżykiem, pojawiając się znikąd. Miał na sobie odciętą bluzę, która kończyła się na dole jego piersi, i parę nylonowych spodni treningowych. Oba elementy miały nazwę siłowni na sobie—co było szczerze mówiąc bez znaczenia. Było zdecydowanie za dużo widocznego męskiego brzucha, a mięśnie nie były ukryte. Lita przełknęła ślinę, starając się utrzymać wzrok na jego twarzy. Może był pracownikiem, ale mógł być też właścicielem. Mężczyzna szedł w jej stronę z tylnego pokoju, wycierając opalone czoło ręcznikiem. Ten ruch tylko podniósł jego półkoszulkę wyżej, a Lita przygryzła język.
Studiowała jego wyblakłe niebieskie oczy, ciemne brwi, które osłaniały jego szeroki nos i zwężone nozdrza. Nie mogła stwierdzić, czy subtelna opalenizna była naturalnym kolorem skóry, czy zasługą słońca. Tak czy inaczej, Lita zanotowała w myślach jego cechy, planując porównać go do zdjęcia w samochodzie, gdy wróci. Nigdy wcześniej nie widziała kogoś z taką ilością mięśni. Szeroki i masywny, z pewnością wyróżniał się w pomieszczeniu.
Nie był nieatrakcyjny, każdy mógł to zobaczyć, ale gdy szedł w jej stronę, Lita poczuła, że nie podoba jej się aura, którą emanował. Coś przytłaczającego wisiało w powietrzu między nimi. Jakby chciał ją zdominować swoją fizyczną groźbą, a jej ciało się buntowało. Gdy zbliżył się na kilka kroków, Lita zdała sobie sprawę, że był prawdopodobnie o cztery lub pięć cali wyższy od niej, a sposób, w jaki lekko rozstawiał ramiona, sprawiał, że wydawał się jeszcze większy. Ściana człowieka. Nie mogła powstrzymać się od automatycznego kroku w tył, gdy on zbliżył się na te ostatnie kilka cali.
„Powiedziałem... zgubiłaś się, dziewczyno?” zapytał ponownie, z czymś, co działo się z jego ustami. Nie był to dokładnie uśmiech, ale też nie grymas. Ta zuchwała twarz i sposób, w jaki wycierał kark ręcznikiem, sprawiły, że jej mięśnie niespodziewanie drgnęły. Czy ją drażnił, czy lekceważył? Po pierwsze, jej imię nie brzmiało dziewczyno, ale nie wydawało się, żeby go to obchodziło, a po drugie, jak miała odpowiedzieć na jego pytanie? Dlaczego zakładał, że się zgubiła? Nie było mowy, żeby ktoś przypadkowo trafił do siłowni ukrytej w głębi zalesionego obszaru. Musiała dokładnie wiedzieć, co tu jest, zanim spróbowała. Więc to nie było tak naprawdę pytanie, tylko obserwacja, jak bardzo tu nie pasowała.
To, jak Lita zareaguje na to lekceważenie, prawdopodobnie zadecyduje, jak daleko zajdzie ta interakcja, a ona potrzebowała, żeby poszło dobrze. Nie lubiła, gdy ktoś ją lekceważył, ale była przyzwyczajona do przełknięcia dumy na rzecz spokoju, zwłaszcza z takimi mężczyznami jak ten. Więc zrobiła to, i uśmiechnęła się delikatnie.
„Czy to jest Alpha’s?” zapytała Lita, jej głos brzmiał ciszej, niż zamierzała, i natychmiast odchrząknęła. Wyglądanie na zbyt słabą psychicznie nie pomoże jej tutaj, gdy jej ciało już zdradzało, jak fizycznie słaba była.
„Oczywiście,” wskazał na logo na swojej koszulce, „Co cię to obchodzi? Twój chłopak tu jest?”
„Co? Nie? Nie. Chcę tylko porozmawiać z właścicielem,” odparła Lita, wdzięczna, że jej głos nabrał trochę ostrości.
„Brzmisz, jakbyś nie była pewna, gdzie jest twój chłopak, dziewczyno. Co Alpha zrobił tym razem? Zapomniał do ciebie zadzwonić? Czasem tak bywa. To nie znaczy, że powinnaś pojawiać się w jego siłowni. Powinnaś przełknąć tę porażkę w prywatności, kochanie,” szydził mężczyzna, krzyżując ramiona na piersi. „Chociaż, jesteś trochę blada i chuda jak na jego zwykły gust... Masz jakieś specjalne umiejętności?”
„Masz na myśli kopanie dupków w jaja?” zapytała Lita, dając mu okropny uśmiech. Naprawdę zaczynał działać jej na nerwy, ale starała się na tym nie skupiać. Nie znała tych ludzi, a oni nie znali jej. Jego założenia nie miały znaczenia, pomyślała, zaciskając zęby.
Wydał humorystyczny dźwięk z tyłu gardła.
„Słuchaj,” westchnęła Lita, „Chcę porozmawiać z właścicielem, bo chcę dołączyć do siłowni—”
Głośny śmiech mężczyzny przerwał Lita. Śmiał się, jakby właśnie opowiedziała żart stulecia. I to ją paliło, wywołując nagły przypływ gniewu. Przyciągnął ciekawskie spojrzenia niektórych innych mężczyzn, gdy trzymał się za boki w napadzie śmiechu. Lita była o sekundę od zrujnowania swoich szans tutaj swoim ciętym językiem.
„Ty? Dołączyć do siłowni?” Wybuchł kolejną serią śmiechu. „Nie mogłabyś nawet—mam na myśli, czy kiedykolwiek podnosiłaś coś? Cokolwiek?” Dyszał. „Nawet nie będę pytał, czy kiedykolwiek rzuciłaś cios, ale, kochanie, prawdopodobnie nigdy nie przebiegłaś nawet jednego okrążenia.”
Lita spięła się, zmuszając się do uśmiechu, którego wcale nie czuła. Śmiał się z niej. Gorący, kłujący pot pojawił się na karku, gdy myślała o wszystkich sposobach, w jakie mogłaby go zniszczyć swoimi słowami. Ale nie mogła. Jeszcze nie. Nie dopóki nie porozmawia z właścicielem. Jeden. Dwa. Trzy. Cztery. Pięć. Lita liczyła w myślach, próbując się uspokoić. To była sztuczka, którą przysięgał jej brat, i była jedną z niewielu rzeczy, które przez lata okazały się pomocne.
„Czy możesz mnie po prostu zaprowadzić do właściciela, proszę?” Lita podniosła głos trochę, żeby mógł ją usłyszeć przez swoje ciężkie chichoty. Musiała się kontrolować. Jej matka desperacko starała się powstrzymać jej agresję, bo to nie było stosowne dla damy. Miała przepisane leki na zbyt silne impulsy. Ostatnio wydawało się, że cały czas tylko łykała tabletki.
„Cóż, nie zamierzam cię zaprowadzić do właściciela, panno-chcę-dołączyć-do-siłowni,” facet wydusił między westchnieniami po tak intensywnym śmiechu. „Nie lubi być przerywany. A poza tym, to nie jest siłownia do Insta-selfie czy cokolwiek, po co tu przyszłaś. To nie jest taka siłownia. To klub walki. Więc dlaczego nie wrócisz tam, skąd przyszłaś.” Zaczął się odwracać.
Lita zobaczyła czerwono. Przez ułamek sekundy czuła, że widzi czerwono, i to sprawiło, że warknęła, „Nie wyjdę, dopóki nie zobaczę właściciela.” Jej głos opadł niebezpiecznie nisko, nawet gdy jej wzrok się rozjaśnił.
Mężczyzna zatrzymał się, odwrócił do niej z napięciem w szczęce, „Jak nas znalazłaś? Nie reklamujemy się.”
„Znajomy mi o tym powiedział. Dał mi adres.”
Uniósł brew, „A kto to taki?” Sposób, w jaki wyprostował ramiona, sprawił, że twarz Lity zrobiła się gorąca. Nie ufał jej historii. Ledwo mogła powstrzymać pulsującą agresję. Było coraz gorzej, nie lepiej. To była siłownia, nie tajne stowarzyszenie. Co za różnica, od kogo dostała adres? Wyciągnęła tabletkę z kieszeni i połknęła ją, popijając wodą, żeby stłumić gniew.
„I jeszcze ćpunka? Nie ma mowy, kochanie, możesz się wynosić. Nie obchodzi mnie, kto dał ci adres ani dlaczego tu jesteś.”
„To jest na receptę na moje nerwy... i jestem pewna, że to nic innego niż to, co ty wstrzykujesz, żeby wyglądać tak,” powiedziała lodowato, wykonując ręką gest obejmujący jego sylwetkę. Nie umknęło jej jego zszokowane wyrażenie twarzy ani humorystyczny uśmiech, który ścigał zaskoczenie.
„O nie, mała damo, to wszystko naturalne,” mrugnął, a Lita mimowolnie przełknęła ślinę. Flirtowanie sprawiało, że jej skóra się jeżyła, bo zawsze oznaczało, że musiała chodzić na palcach. „W każdym razie,” przerwał jej myśli, „dzięki za wizytę, dałaś mi powód do śmiechu, zmykaj.”
Wciągnęła gwałtownie powietrze, wyprostowała się i wypaliła, „Ile?” Przez chwilę studiował jej twarz, niepewny, jak poważnie mówiła.
„Co masz na myśli, ile, słodycze?” To było lepsze niż dziewczyno, ale zdrobnienia nie były ulubioną rzeczą Lity, a on już kilka razy ją tak nazwał.
„Ile za roczne członkostwo?”
Derniers chapitres
#104 Rozdział bonusowy - Pierścienie i rzeczy
Dernière mise à jour: 1/10/2025#103 Rozdział bonusowy - Zapytaj ładnie
Dernière mise à jour: 1/10/2025#102 Rozdział bonusowy - New Kink odblokowany
Dernière mise à jour: 1/10/2025#101 Rozdział bonusowy- Podoba ci się to, co?
Dernière mise à jour: 1/10/2025#100 Rozdział bonusowy - nie mój problem
Dernière mise à jour: 1/10/2025#99 Rozdział bonusowy - rozczarowanie czeka
Dernière mise à jour: 1/10/2025#98 Rozdział bonusowy - Jabłko i drzewo
Dernière mise à jour: 1/10/2025#97 Rozdział bonusowy - Wszystkie rzeczy, które pachniała
Dernière mise à jour: 1/10/2025#96 Rozdział bonusowy - tęsknisz za mną?
Dernière mise à jour: 1/10/2025#95 Rozdział bonusowy - Uhonorowanie zmarłych
Dernière mise à jour: 1/10/2025
Vous pourriez aimer 😍
Ma Luna Marquée
« Oui, »
Il expire, lève la main et la descend pour frapper mon cul nu encore une fois... plus fort qu'avant. Je halète sous l'impact. Ça fait mal, mais c'est tellement chaud et sexy.
« Tu vas recommencer ? »
« Non, »
« Non, quoi ? »
« Non, Monsieur, »
« Meilleure fille, » il approche ses lèvres pour embrasser mes fesses tout en les caressant doucement.
« Maintenant, je vais te baiser, » Il me fait asseoir sur ses genoux en position de chevauchement. Nos regards se verrouillent. Ses longs doigts trouvent leur chemin vers mon entrée et s'y insèrent.
« Tu es trempée pour moi, bébé, » il est ravi. Il bouge ses doigts dedans et dehors, me faisant gémir de plaisir.
« Hmm, » Mais soudain, ils disparaissent. Je pleure alors qu'il laisse mon corps en manque de lui. Il change notre position en une seconde, je suis maintenant sous lui. Ma respiration est superficielle et mes sens incohérents alors que j'anticipe sa dureté en moi. La sensation est fantastique.
« S'il te plaît, » je supplie. Je le veux. J'en ai tellement besoin.
« Alors, comment veux-tu jouir, bébé ? » murmure-t-il.
Oh, déesse !
La vie d'Apphia est dure, maltraitée par les membres de sa meute et brutalement rejetée par son compagnon. Elle est seule. Battue lors d'une nuit cruelle, elle rencontre son second compagnon, le puissant et dangereux Alpha Lycan, et elle est sur le point de vivre l'aventure de sa vie. Cependant, tout se complique lorsqu'elle découvre qu'elle n'est pas une louve ordinaire. Tourmentée par la menace sur sa vie, Apphia n'a pas d'autre choix que d'affronter ses peurs. Apphia parviendra-t-elle à vaincre l'iniquité qui menace sa vie et enfin être heureuse avec son compagnon ? Suivez pour en savoir plus.
Avertissement : Contenu mature
La Princesse Oubliée et ses Bêtas
Malheureusement, elle s'est bel et bien égarée et elle a bel et bien trouvé Lucy. Dès ce tout premier jour, Lucy prend ou obtient ce qui appartient à Dallas. Sa poupée préférée, le dernier cadeau de sa mère. Sa robe pour le Bal Écarlate, qu'elle avait achetée avec l'argent qu'elle avait gagné elle-même. Le collier de sa mère, un héritage familial.
Dallas a tout supporté, car tout le monde ne cesse de lui rappeler que Lucy n'a personne et rien.
Dallas jure de se venger le jour où elle trouve son Âme Sœur au lit avec Lucy.
La meute de la Vallée de l'Ombre regrettera d'avoir mis Dallas de côté pour Lucy.
Le Biker Alpha Qui Est Devenu Mon Deuxième Chance Mate
"Tu es comme une sœur pour moi."
Ce sont ces mots-là qui ont fait déborder le vase.
Pas après ce qui venait de se passer. Pas après cette nuit torride, haletante, bouleversante que nous avons passée enlacés l'un à l'autre.
Je savais dès le début que Tristan Hayes était une limite à ne pas franchir.
Il n'était pas n'importe qui, il était le meilleur ami de mon frère. L'homme que j'avais secrètement désiré pendant des années.
Mais cette nuit-là... nous étions brisés. Nous venions d'enterrer nos parents. Et le chagrin était trop lourd, trop réel... alors je l'ai supplié de me toucher.
De me faire oublier. De combler le silence que la mort avait laissé derrière.
Et il l'a fait. Il m'a tenue comme si j'étais quelque chose de fragile.
M'a embrassée comme si j'étais la seule chose dont il avait besoin pour respirer.
Puis il m'a laissée saigner avec six mots qui brûlaient plus profondément que n'importe quel rejet.
Alors, j'ai fui. Loin de tout ce qui me causait de la douleur.
Maintenant, cinq ans plus tard, je suis de retour.
Fraîchement sortie d'une relation avec un compagnon qui m'a abusée. Portant encore les cicatrices d'un enfant que je n'ai jamais pu tenir.
Et l'homme qui m'attend à l'aéroport n'est pas mon frère.
C'est Tristan.
Et il n'est plus le gars que j'ai laissé derrière.
Il est un motard.
Un Alpha.
Et quand il m'a regardée, j'ai su qu'il n'y avait nulle part ailleurs où fuir.
Accardi
Ses genoux fléchirent et, sans sa prise sur sa hanche, elle serait tombée. Il glissa son genou entre ses cuisses pour la soutenir au cas où il aurait besoin de ses mains ailleurs.
« Que veux-tu ? » demanda-t-elle.
Ses lèvres effleurèrent son cou et elle laissa échapper un gémissement alors que le plaisir que ses lèvres apportaient se diffusait entre ses jambes.
« Ton nom », souffla-t-il. « Ton vrai nom. »
« Pourquoi est-ce important ? » demanda-t-elle, révélant pour la première fois que son intuition était correcte.
Il ricana contre sa clavicule. « Pour que je sache quel nom crier quand je jouirai en toi à nouveau. »
Geneviève perd un pari qu'elle ne peut pas se permettre de payer. En compromis, elle accepte de convaincre n'importe quel homme choisi par son adversaire de rentrer chez elle ce soir-là. Ce qu'elle ne réalise pas, c'est que l'homme que l'amie de sa sœur lui désigne, assis seul au bar, ne se contentera pas d'une seule nuit avec elle. Non, Matteo Accardi, le Don de l'un des plus grands gangs de New York, ne fait pas de coups d'un soir. Pas avec elle en tout cas.
Le Désir Interdit du Roi Lycan
Ces mots ont roulé cruellement de la langue de mon destiné - MON ÂME SŒUR.
Il m'a volé mon innocence, m'a rejetée, poignardée, et a ordonné qu'on me tue la nuit de notre mariage. J'ai perdu mon loup, laissée dans un royaume cruel pour supporter la douleur seule...
Mais ma vie a pris un tournant cette nuit-là - un tournant qui m'a entraînée dans l'enfer le plus terrible possible.
Un moment, j'étais l'héritière de ma meute, et l'instant d'après - j'étais esclave du roi Lycan impitoyable, qui était au bord de la folie...
Froid.
Mortel.
Impitoyable.
Sa présence était l'enfer en personne.
Son nom, un murmure de terreur.
Il jurait que j'étais à lui, désirée par sa bête; à satisfaire même si cela me brisait
Maintenant, piégée dans son monde dominant, je dois survivre aux griffes sombres du roi qui m'avait sous son emprise.
Cependant, au sein de cette sombre réalité, se cache un destin primal...
Invisible à Son Harceleur
La Petite Compagne d'Alpha Nicholas
Quoi ? Non—attends… Oh, Déesse de la Lune, non.
Dis-moi que tu plaisantes, Lex.
Mais elle ne plaisante pas. Je peux sentir son excitation bouillonner sous ma peau, alors que tout ce que je ressens, c'est de l'effroi.
Nous tournons le coin, et l'odeur me frappe comme un coup de poing dans la poitrine—cannelle et quelque chose d'incroyablement chaud. Mes yeux balaient la salle jusqu'à ce qu'ils se posent sur lui. Grand. Imposant. Magnifique.
Et puis, tout aussi rapidement… il me voit.
Son expression se tord.
"Putain, non."
Il se retourne—et s'enfuit.
Mon compagnon me voit et s'enfuit.
Bonnie a passé toute sa vie à être brisée et abusée par les personnes les plus proches d'elle, y compris sa propre sœur jumelle. Avec sa meilleure amie Lilly, qui vit également un enfer, elles prévoient de s'enfuir lors du plus grand bal de l'année, organisé par une autre meute. Mais les choses ne se passent pas comme prévu, laissant les deux filles perdues et incertaines quant à leur avenir.
L'Alpha Nicholas a 28 ans, sans compagnon, et n'a aucune intention de changer cela. C'est son tour d'organiser le Bal annuel de la Pleine Lune Bleue cette année, et la dernière chose à laquelle il s'attend, c'est de trouver son compagnon. Ce à quoi il s'attend encore moins, c'est que son compagnon ait 10 ans de moins que lui et comment son corps réagit à elle. Alors qu'il essaie de refuser de reconnaître qu'il a rencontré son compagnon, son monde est bouleversé après que des gardes attrapent deux louves courant à travers ses terres.
Une fois qu'elles sont amenées à lui, il se retrouve à nouveau face à son compagnon et découvre qu'elle cache des secrets qui le pousseront à vouloir tuer plus d'une personne.
Peut-il surmonter ses sentiments envers le fait d'avoir un compagnon, et un qui est beaucoup plus jeune que lui ? Son compagnon le voudra-t-il après avoir déjà ressenti la douleur de son rejet non officiel ? Pourront-ils tous les deux travailler à laisser le passé derrière eux et aller de l'avant ensemble, ou le destin aura-t-il d'autres plans et les gardera-t-il séparés ?
La nounou et ses quatre brutes alpha
La Fille du Delta
Née la même nuit que le fils du Roi, le Prince Kellen, Lamia Langley, fille du Delta Royal de la meute de La Nouvelle Lune (meute royale), porte la marque royale et semble être une louve ordinaire. Cependant, elle se transforme à l'âge de 14 ans et à 15 ans, elle devient l'une des louves les plus puissantes du royaume.
Tout ce que Lamia a toujours voulu, c'était servir son prince, devenir une guerrière, trouver son compagnon à 18 ans et vivre heureuse pour toujours.
Ayant grandi ensemble et partageant un lien rare et spécial donné par la déesse, tout le monde est sûr que Lamia et le Prince Kellen seront des âmes sœurs. Ayant l'opportunité d'aller à l'académie des Alphas, Kellen et Lamia tombent amoureux et espèrent être destinés l'un à l'autre comme tout le monde le pense.
Mais les destins ont déjà tracé son avenir.
Que se passe-t-il lorsqu'un loup du passé du Roi a des vues sur Lamia ?
Suivez cette épopée d'amour, de tragédie et de trahison alors que Lamia commence à découvrir l'héritage de sa famille. L'héritage oublié et les secrets de sa famille deviendront-ils plus qu'elle ne peut supporter ?
Son prince deviendra-t-il son compagnon ou sera-t-elle destinée à un autre ?
Lamia s'élèvera-t-elle pour devenir la louve que la déesse a destinée à être ?
Pour un public mature
Après l'Affaire : Tomber dans les Bras d'un Milliardaire
Le jour de mon anniversaire, il l'a emmenée en vacances. Le jour de notre anniversaire de mariage, il l'a amenée chez nous et a fait l'amour avec elle dans notre lit...
Le cœur brisé, je l'ai piégé pour qu'il signe les papiers du divorce.
George restait indifférent, convaincu que je ne le quitterais jamais.
Ses tromperies ont continué jusqu'au jour où le divorce a été finalisé. Je lui ai jeté les papiers au visage : "George Capulet, à partir de ce moment, sors de ma vie !"
Ce n'est qu'alors que la panique a envahi ses yeux et qu'il m'a suppliée de rester.
Quand ses appels ont bombardé mon téléphone plus tard cette nuit-là, ce n'était pas moi qui ai répondu, mais mon nouveau petit ami, Julian.
"Ne sais-tu pas," Julian a gloussé dans le combiné, "qu'un ex-petit ami digne de ce nom devrait être aussi silencieux qu'un mort ?"
George a grondé entre ses dents serrées : "Passe-la moi !"
"Je crains que ce soit impossible."
Julian a déposé un doux baiser sur ma forme endormie blottie contre lui. "Elle est épuisée. Elle vient de s'endormir."
De meilleur ami à fiancé
Savannah Hart pensait avoir tourné la page sur Dean Archer, jusqu'à ce que sa sœur, Chloé, annonce qu'elle va l'épouser. Le même homme que Savannah n'a jamais cessé d'aimer. L'homme qui lui a brisé le cœur… et qui appartient maintenant à sa sœur.
Une semaine de mariage à Nouvelle Espérance. Un manoir plein d'invités. Et une demoiselle d'honneur très amère.
Pour survivre à cela, Savannah amène un cavalier—son meilleur ami charmant et bien sous tous rapports, Roman Blackwood. Le seul homme qui a toujours été là pour elle. Il lui doit une faveur, et prétendre être son fiancé ? Facile.
Jusqu'à ce que les faux baisers commencent à sembler réels.
Maintenant, Savannah est déchirée entre continuer la comédie… ou risquer tout pour l'homme qu'elle n'était jamais censée aimer.
Séduire le Parrain de la Mafia
Camila Rodriguez est une gamine gâtée de dix-neuf ans avec une chatte vierge et une bouche faite pour le péché. Quand elle est envoyée vivre sous le toit d'Alejandro Gonzalez; roi de la mafia, tueur sans pitié, et l'homme qui a autrefois juré de la protéger, elle sait exactement ce qu'elle veut. Et ce n'est pas de la protection.
Elle veut 'Lui'.
Son contrôle.
Ses règles.
Ses mains serrant sa gorge tandis qu'elle gémit son nom.
Mais Alejandro ne baise pas des filles comme elle. Il est dangereux, intouchable et essaie désespérément de résister à la petite tentatrice pécheresse qui dort juste au bout du couloir en soie et dentelle.
Dommage que Camila ne croit pas aux règles.
Pas quand elle peut se pencher et le faire enfreindre chacune d'elles.
Et quand il craque enfin, il ne fait pas que la baiser.
Il la brise.
Durement. Brutalement. Impitoyablement.
Exactement comme elle le voulait.












