Rozdział 168 Krew nie znaczy bzdur

Isadora

Jezusie pierdolony Chryste.

Obok mnie Samantha podnosi się z krzesła i delikatnie ujmuje moją dłoń.

– Isadora, kochanie. Co chciałabyś zrobić?

Wpatruję się w nią, zastanawiając się, jakiej odpowiedzi właściwie się ode mnie oczekuje.

Chciałabym dokończyć przymiarkę sukni. Chcę pić sza...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie