Rozdział 18 Naprawdę to był żart.

Perspektywa Damiana

Śmiech Elary odbijał się echem po pokoju gościnnym, piskliwy i pusty.

Stałem tam i patrzyłem na nią.

Te oczy, które przez ostatnie pięć lat spoglądały na mnie tak potulnie, teraz były przekrwione i poranione.

Łzy spływały z nich bez ostrzeżenia, żłobiąc ścieżki na jej bladych...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie