Rozdział 185 Przegrana w alkoholu i cyckach (ELION)

Kostki dłoni wciąż miałem zdarte do żywego po tym, jak obiłem tamtego skurwiela-złodzieja, Anthonio Grimsona. Wyciągnąłem pistolet zza pasa i przyłożyłem mu lufę do skroni.

– Ostatnie słowa?

– Proszę, oszczędź mnie. Mam rodzinę. Potrzebują mnie.

– Nie obchodzi mnie to. Trzeba było o nich pomyśleć...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie