Rozdział 224

Było po dziewiątej, kiedy Eira wreszcie dotarła do sierocińca.

Staruszek przy bramie spojrzał na nią z niedowierzaniem.

— Eira? Co ty tu robisz? Gwen nie mówiła, że przyjeżdżasz. Wejdź do środka. Zadzwonię po nią.

— W porządku. Sama wejdę na górę. Pan niech zostanie w środku, tam jest ciepło.

Zawa...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie