Królowa wśród ciemności: Rozdział piąty - Valeria

Stojąc w kabinie strzelnicy willi, ładuję kolejny nabój do mojej Beretty, celuję i oddaję kilka strzałów, z których każdy daje udaną grupę trafiającą w środek celu i środek głowy. Nawet nie byłem w domu przez cały dzień, a mój ojciec i Mateo mają mnie w kiepskim nastroju, więc wyrzucam gniew na niektóre cele. Przeszedłem już sześć nabojów i nie czuję, że mój nastrój się poprawia.

„Mija?” Słyszę dzwonienie mojej matki. Spojrzę wstecz, aby zobaczyć moją matkę po trawie podchodzącą do mnie. „Co cię niepokoi?” Delikatnie pyta, kładąc delikatną dłoń na moim ramieniu.

„Co sprawia, że myślisz, że coś mi przeszkadza?” Pytam, gdy strzelam kolejny strzał.

„Tyle czasu spędzasz na ćwiczeniu strzałów tylko wtedy, gdy coś ci przeszkadza” - mówi ze świadomym uśmiechem. Zostaw matce, aby tak dobrze znała swoją córkę. „Chodzi o twojego ojca, prawda?”

„I Mateo”, plułem.

„Wiem, że masz tendencję do kływania się z nimi w głowę, ale to, co robią, robią dla dobra ludzkości” - mówi, ściskając moje ramię.

Odkładam Berettę i patrzę w twarz mojej matce z niedowierzającym spojrzeniem na twarzy. „Jak możesz to powiedzieć z prostą twarzą?”

„Valeria...”

„Nie. Nie możesz mi szczerze powiedzieć, że trzymanie ludzi w klatkach i torturowanie ich przez dni, tygodnie, a nawet miesiące jest dla dobra ludzkości. Nie służy tylko pozwolić niektórym chorym pendejom zdjąć kamienie. Wiem, że Mateo jest twoim synem, moim bratem, ale to, co robi, jest złe. Mamy być lepsi od tych potworów. Mamy ratować ludzi przed nimi, ale nie ratujemy nikogo, robiąc to, musisz to wiedzieć” - mówię z oburzeniem.

„Wiem, że tak się wydaje...” zaczyna mówić.

Odsuwam się i wpatruję się na moją matkę z wstrętem: „To nie wygląda tak, tak jest. Twój syn dokonał napaści seksualnej na więźniów. Powiedz mi, co dobrego to komuś przynosi?” Pluję z pogardy, patrząc, jak moja matka wzdryga się na moje słowa.

„Po prostu jest w błędzie, to wszystko” - mówi w obronie mojego brata.

„Nie jest w błędzie, jest chory w głowie. Wychowałeś potwora, jak...” Moje słowa są odcięte, gdy ręka mojej matki łączy się z bokiem mojej twarzy, powodując, że moja głowa bije na bok, gdy żądło jej uderzenia promieniuje przez mój policzek.

„To jest twój brat; o twoim ciele i krwi mówisz. Nie powiesz takich strasznych rzeczy, rozumiesz mnie?” Mówi wytrwale. Powoli patrzę na matkę i jak zawsze wypycham wszystko, co chcę powiedzieć tak głęboko, że boli. — Rozumiesz mnie, Valeria? Mówi, patrząc głęboko w moje oczy.

„Doskonale rozumiem”, mówię pozbawionym emocji głosem.

Moja matka podchodzi bliżej i delikatnie pieści policzek, który właśnie uderzyła: „Na tym świecie jest wiele potworów, mija. Jeśli zwrócimy się przeciwko sobie, pozwolimy im wygrać. Możemy przetrwać wszystko, dopóki pozostajemy razem jako rodzina. Najważniejsza jest rodzina, - mówi cicho, jej słowa gniją mi błony bębenkowe swoimi bzdurami. Naprawdę zamierza głosić znaczenie rodziny po tym, jak suka mnie uderzy? Zaskoczona, że nie wyciągnęła skądś chankli i nie zaczęła mnie nią bić, a może to jest zbyt pod nią w dzisiejszych czasach.

„Więc chcesz, żebym usiadł i nic nie robił, podczas gdy mój ojciec nakazuje zabić dzieci, a mój brat gwałci ludzi?” Mówię z pogardą.

Jej wyraz twarzy staje się bezczelny, gdy opuszcza rękę z mojego policzka, „Wiesz, jaki jest moim zdaniem prawdziwy problem? Jesteś zdenerwowany, że byłeś singlem od tak dawna. Jestem pewien, że poczujesz się znacznie lepiej, gdybyś mógł po prostu znaleźć miłą młodą kobietę, z którą mógłbyś się uspokoić, - mówi z uśmiechem Stepford. Wspaniale, przechodząc od jednego gównianego tematu do drugiego. Niech ktoś mi powie, czego właściwie brakowało w tym miejscu.

„Jestem bardzo szczęśliwy będąc sam. Poza tym praca nie pozostawia dużo czasu na życie miłosne,” Podkreślam.

„Całe życie byłam oddana tej sprawie i nadal udało mi się spotkać twojego ojca i mieć ciebie i twojego brata” - uśmiecha się.

„Znalazłeś go, ponieważ pracowaliście razem” - zwracam uwagę.

„Wtedy być może powinieneś szukać kogoś w organizacji. Byłoby idealnie! Zrozumiała cię i mogliście iść razem na misje, tak jak ja i twój ojciec. Każda kobieta miałaby szczęście mieć cię,” mówi pieszczotliwie.

Z moim ojcem zawsze wiem, że mam twardy tyłek. Z moim bratem zawsze wiem, że dostaję socjopatę, ale mama? To popieprzone, jak łatwo może przejść od położenia na mnie ręki do śpiewania moich pochwał i planowania ślubu. Znowu muszę się zastanawiać, czy oni są szaleni, czy ja? To znaczy, czy nie mówią, że jeśli narzekasz na wszystkich wokół ciebie, to są szanse, że jesteś problemem?

„Doceniam, skąd pochodzisz, ale nie chcę umawiać się z inną venatrix. Chcę kogoś, z kim mógłbym żyć poza całą tą śmiercią i chaosem,” Mówię, wymieniając nabój w broni.

„Ale wtedy żyłbyś kłamstwem” - mówi z zaniepokojeniem.

„Czasami kłamstwo jest lepsze”.

„Czy tak bardzo nienawidzisz swojego życia?” Mówi ze zranionym wyrazem twarzy.

Westchnę i opieram się chęci przewrócenia oczami. „Nie jestem urażony swoim życiem. Wierzę w naszą sprawę; po prostu wierzę w miłosierdzie i współczucie. Jeśli muszę wyjść na misję i zabić kilka nadnaturalnych, chcę wrócić do domu do kogoś, z kim nie muszę o tym rozmawiać. Ktoś, z kim mogę się zrelaksować i zapomnieć o tych wszystkich rzeczach. Czasami chciałbym nie wiedzieć. Chciałbym nie wiedzieć, że wampiry i wilkołaki i milion innych rzeczy są prawdziwe. Chciałbym być ignorantem jak inni ludzie, ale nie jestem. Czy to tak złe, że chcę, aby jeden aspekt mojego życia był życiem pozbawionym nadprzyrodzonych bzdur?” Pytam zmęczone.

Uśmiecha się sympatycznie, „Kiedy tak to ująłeś, przypuszczam, że nie. Wiemy i widzimy rzeczy, których większość ludzi nawet nie mogła pojąć, i ciężko jest być obciążonym tą wiedzą. Nosimy ten ciężar, aby inni ludzie nie musieli tego robić, więc mogę zrozumieć pragnienie życia oddzielnego od tego, a jeśli tego chce twoje serce, mam nadzieję, że znajdziesz kogoś, kto może ci to dać,” mówi szczerze, wsuwając moje włosy za ucho.

„Dziękuję, mamo”, mówię z życzliwym uśmiechem.

Nie jestem pewien, czy być wdzięcznym, czy nie, ale nasze emocjonalne joyo rozmowy zostaje przerwane, gdy wokół willi zaczyna bić alarm, a bursztynowe światła zaczynają migać. Cholera. To znaczy, że doszło do wybuchu. Jak to się do cholery stało?

„Idź, zajmę się blokadą” - rozkazuje moja matka. Kiwam głową i chwytam Berettę, gdy moja matka biegnie do domu, a ja biegnę w kierunku więzienia. Właśnie o tym mówię. Gdybyśmy po prostu zabili te stworzenia i skończyli z tym, zamiast trzymać je w pobliżu, żeby ciąć jak sashimi, nie mielibyśmy czegoś takiego, ale czy ktoś mnie słucha? Nie, po prostu mnie uderzają.

Wpadam do więzienia i nie widzę nikogo na ich posterunku. Wyciągam broń, żałując, że nie mam na sobie czegoś innego niż srebrne kule, i cicho schodzę po schodach do lochu. Gdy docieram do dna, rozejrzałem się dookoła, widząc prawie tuzina strażników zapuconych do nieprzytomności, każda cela otwarta i dziurę w ścianie. Pieprzę mnie. Każdy więzień został uwolniony. Nie jestem nawet pewien, ilu ludzi tu było; Mogę tylko mieć nadzieję, że są za słabi, aby posunąć się za daleko.

Ostrożnie idę korytarzem i przez dużą dziurę, a kiedy to robię, to uczucie szarpania w jelitach zaczyna się ponownie. Nie wiem, co to jest, ale jest to niezwykle irytujące i rozpraszające. Przechodzę przez dziurę, na trawiaste tereny willi, gdy widzę ciemnoskórego mężczyznę znika w powietrzu. Została tylko kobieta, która wygląda jakby była przedmiotem chorych gier mojego brata. Część mnie czuje się dla niej źle, ale wciąż jest potworem, którego nie mogę uwolnić.

Trzymam swoją pozycję i celuję broń prosto w tył jej głowy, „Nie ruszaj się”, ostrzegam. Ale czy ona mnie słucha? Oczywiście, że nie, bo nigdy tego nie robią. Powoli odwraca się, by stanąć twarzą w twarz ze mną i jestem chwilę oszołomiony. Normalnie tego nie mówię, ale dla złego potwora jest niesamowicie oszałamiająca. 5'10 z zmysłowym ciałem i oliwkową skórą, która jest ukryta pod upiornymi skaleczeniami, oparzeniami i poplamioną krwią. Patrzy na mnie jakby w transie z pięknymi ciepłymi brązowymi oczami, które świecą w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Ma idealnie wygięte brwi, wspaniałe pełne usta i miękkie brązowe włosy, które sięgają jej łopatek, choć zdecydowanie wygląda na to, że przydałoby się pranie. Ma na sobie przytulającą figurę czarną koszulę z otwartymi guzikami u góry, pokazującą najbardziej niesamowite piersi, jakie kiedykolwiek widziałem - przynajmniej ubrane - i lekkie obcisłe dżinsy z wysokim stanem bez butów. Stan jej ubrań mówi mi, że jest tu przynajmniej kilka dni i to natychmiast sprawia, że czuję się dla niej źle.

„Słuchaj, naprawdę nie chcę cię skrzywdzić, ale odchodzę w taki czy inny sposób” - mówi spokojnie. Wykrywam francuski akcent, który - wbrew mojej woli - sprawia, że moje ciało mrowi. Dobrze, przyznaję, że jest piękna, ale wciąż jest pieprzonym potworem.

„Musisz być szalony, jeśli myślisz, że po prostu pozwolę ci odejść” - mówię pewnie, próbując zwrócić uwagę na nią, co prawdopodobnie nie było dobrym pomysłem. Jej oczy wyglądają na zmęczone.

„Więc zastrzel mnie” - instruuje od niechcenia. Staram się nie pokazywać niespodzianki na mojej twarzy jej słowami. Powinienem ją zastrzelić, to jest to, do czego jestem wyszkolony. Dlaczego więc nie mogę się do tego zmusić? To głupie szarpanie w moich jelitach jest coraz gorsze i naprawdę chciałbym, żeby to się skończyło. „Nie musiałeś mnie nawet ostrzegać, że jesteś za mną, mogłeś po prostu pójść na zabójstwo i pokonać to. Dlaczego tego nie zrobiłeś?” Pyta z ciekawostką.

Cóż, to jestDobre pieprzone pytanie. Dlaczego, do cholery, nie wbiłem jej kuli w tył głowy? Zrobiłem to jeszcze sto razy, więc dlaczego nie teraz?

Z własnej woli moje stopy przybliżają mnie o krok bliżej, ale trzymam mocno skierowaną w nią broń, mimo że coś w akcji nagle sprawia, że moja skóra czołga się. „Nie chciałem ryzykować zmarnowania kuli”, mówię, myśląc o pierwszej wymówce, która przyszła mi do głowy, „Poza tym chciałbym wiedzieć, jak udało ci się wydostać, ponieważ powinno to być niemożliwe”. To rozsądna wymówka. Mam nadzieję, że taki, który mój ojciec zaakceptuje, kiedy wybuchnie na mnie za wahanie się po raz pierwszy w życiu.

Nie sądzę, żebyś naprawdę chciał mnie zastrzelić i nie sądzę, żebyś nawet wiedział dlaczego. Więc oto, co się stanie. Idę i możemy po prostu udawać, że to się nigdy nie wydarzyło” - mówi łagodnym głosem. Czyta mnie, czy czyta moje myśli? Kurwa, pewnie jest brują. Mogła na mnie zakleszczać ze wszystkiego, co wiem i dlatego się wahałem. Gardzę siniakami.

„Zrób jeden krok, a zastrzelę cię” - groziłem.

„Zobaczmy, który z nas ma wtedy rację” - mówi spokojnie, odwracając się i idąc naprzód. Kiedy to robi, zauważam, że połowa jej ciała zaczyna znikać.

O diabła nie, nie ucieknie tak łatwo. Szybko wsuwam pistolet w tył spodni i biegam na nią, skacząc na plecy i upadając z nią do przodu. Zamiast lądować na trawie, lądujemy na ziemi i wystarczy szybkie spojrzenie, aby powiedzieć mi, że nie ma nas już w Kansas.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział