Rozdział 110 Uczynił ją moją

POV Benjamina

Zsuwam dłoń z jej talii i łapię za jej pełną, jędrną pierś. Usta mam przy drugim sutku, wciągam go sobie głęboko do buzi.

– Benny, proszę… – jęczy.

Biorę sutek między zęby, a drugiego ściskam między kciukiem a palcem wskazującym.

– O bogini… nie przestawaj… – wydycha, pojękując bez...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie