Rozdział 176 Pod wrakiem

Jego palce zacisnęły się na tyle mojej kamizelki, kostki dłoni zgrzytnęły o skórę, i jednym ruchem wciągnął mnie sobie na kolana. Kolanami wylądowałam po obu stronach jego bioder. Ta pozycja posłała mi w bok ostry rozbłysk bólu — szwy zaprotestowały, siniaki zawyły — ale połknęłam dźwięk, zanim zdąż...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie