Rozdział 39 Zimno

Lily

Deszcz spada jak kara.

Nie ten miękki. Nie oczyszczający. To ciężki, ukośny, przemoczący do kości deszcz, który ma w dupie, za jak twardą się uważasz. Zbija mi włosy w linę na plecach, zmienia moje buty w gąbki, a kurtkę w bezużyteczny szmat już po kilku minutach.

Idę mimo to.

Dwie mile...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie