Rozdział 85 W klatce

Lily

Ból budzi mnie jako pierwszy.

Nie delikatnie.

Nie stopniowo.

Uderza we mnie gorącymi, ostrymi falami w tej samej sekundzie, w której próbuję się poruszyć.

Moje ramię wrzeszczy.

Żebra pulsują bólem.

Głowa łupie mnie tak, jakby ktoś przyłożył mi kijem bejsbolowym i nie przestał okład...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie