Mściwy kumpel Alfy Cameron
– Naprawdę myślisz, że ktoś tak nisko jak ty mógłby kiedykolwiek być kimś w tej watasze? – powiedziała córka Alfy.
Trzymałam usta zamknięte i głowę pochyloną, żeby nie pozwolić, by złość pchnęła mnie do czegoś, czego nie powinnam zrobić. Ona i jej poplecznicy już mnie dopadli, kiedy wyszłam sprzed swojego pokoju i opuściłam dom watahy. Dali mi pokój, ale nie wolno mi było mieć wielu wygód. Na przykład nigdy nie dostawałam drogich ubrań jak wszyscy inni, mimo że moi rodzice zostawili mi fortunę, gdy zginęli. Nie potrzebowałam ani nie chciałam drogich ciuchów, ale nowe ubrania bardzo by się przydały. Dawali mi rzeczy po kimś – ubrania, które inne dziewczyny w watasze albo już im się znudziły, albo przestały na nie pasować. Schudłam tak bardzo, że mam wrażenie, iż gdyby zawiał dość silny wiatr, po prostu by mnie porwał.
– Myślisz, że jesteś ode mnie ładniejsza, prawda? Myślałaś, że się nie dowiem, że próbowałaś uwieść mojego chłopaka, żeby został twoim partnerem? Muszę wam obojgu przyznać, że długo trzymaliście to przede mną w tajemnicy. Zapewniał mnie, że cię odrzuci, i to jedyny powód, dla którego nic ci nie zrobiłam aż do teraz… ale skoro już to zrobił, nie muszę się martwić, że go zranię, kiedy skrzywdzę ciebie.
Powiedziała to, po czym kopnęła mnie w brzuch tak mocno, że odkaszlnęłam krew. Czemu się nie bronię, zapytasz? Cóż, nie chodzi o to, że nie potrafię ich wszystkich pokonać, tylko o to, że gdybym to zrobiła, zanim skończę osiemnaście lat, mogłyby mnie spotkać konsekwencje – bo ona jest jedynym dzieckiem Alfy i Luny i jest przeznaczona, by zostać następną Alfą.
Widzisz, moje życie nie zawsze tak wyglądało. Moja matka i ojciec byli parą Beta w tej idiotycznej watasze, dopóki nie zostali zabici w ataku wyrzutków, kiedy miałam zaledwie dwanaście lat – zginęli, chroniąc tego idiotę Alfę i jego równie idiotyczną Lunę. Odkąd ich nie ma, moje życie zmieniło się diametralnie. Na początku było dobrze. Alfa i Luna przyjęli mnie pod swój dach, tak jak powinni jako przywódcy watahy, i przez parę lat miałam opiekę. Ale z jakiegoś powodu w dniu moich szesnastych urodzin wszystko się zmieniło. Powiedzieli, że najwyższy czas, żebym zaczęła dokładać się do życia tutaj, i w zasadzie zrobili ze mnie kogoś gorszego niż omega. Kazali mi samej sprzątać cały dom watahy, robić więcej niż moją część obowiązków, a kiedy protestowałam i odmawiałam wykonywania całej roboty w pojedynkę, zamykali mnie na kilka dni w lochach bez jedzenia i wody. Luna mnie nie lubiła, bo w wieku szesnastu lat zaczęłam przyciągać uwagę chłopców, a nawet niektórych mężczyzn z watahy. Godziło to w jej dumę, gdy słyszała, że wszyscy uważają mnie za piękniejszą od jej ukochanej córki, Amelii. Amelia i ja bawiłyśmy się razem, kiedy byłyśmy dziećmi, ale odkąd jej rodzice zaczęli mnie traktować okropnie, ona też zaczęła. Na początku bolało, że straciłam przyjaciółkę, ale po jakimś czasie przestało mnie to obchodzić i ruszyłam dalej.
Gdy tylko skończę osiemnaście lat, znikam stąd, a jeśli mój partner jest kimś z tej watahy, może pojechać ze mną. Mam zamiar wrócić do watahy mojej matki. Już wiedziałam, że mnie przyjmą, bo gdy prawnik przyszedł odczytać mi testament, powiedział mi, że nie mam tam żadnych krewnych, ale że moja matka wcześniej rozmawiała z Alfą tej watahy i on oznajmił, że z przyjemnością mnie przygarnie, kiedy osiągnę pełnoletność. Nienawidzę tego, że nie mógł zabrać mnie wcześniej, ale prawo watahy stanowi, że muszę mieć prawny wiek, by móc powiedzieć, że chcę opuścić obecną watahę. Gdyby nie to prawo, na pewno wybrałabym odejście już wiele lat temu.
Alfa nienawidzi mnie z zupełnie innego powodu. Właściwie nienawidzi mnie z więcej niż jednego powodu. Po pierwsze, nie znosi tego, że jemu i jego partnerce nie pozwolono być ze mną w dźwiękoszczelnym pokoju i słuchać odczytania testamentu. Próbował się kłócić, że skoro są teraz moimi opiekunami, mają prawo być w pokoju na wypadek, gdyby prawnik próbował mnie oszukać, bo jestem taka młoda. To była stek bzdur i prawnik mi to jasno powiedział, kiedy był ze mną w tym pokoju razem z rzecznikiem praw dziecka. Powiedzieli mi, że moi rodzice nie ufali nikomu na tyle, by wierzyć, że nie spróbuje mnie wykorzystać, gdyby zmarli, zanim będę wystarczająco dorosła, żeby dostać spadek — a ja mogę go dostać za kilka godzin. O północy kończę osiemnaście lat i wszystkie środki zostaną na mnie przepisane, a wtedy będę mogła opuścić to piekło.
Drugi powód, dla którego mnie nienawidzi, jest taki, że wie, iż moi rodzice mieli więcej pieniędzy niż on, i chciał wykorzystać opiekę nade mną jako sposób, by dostać się do moich pieniędzy. Cieszę się, że nie może dostać nic, bo będę potrzebować tych pieniędzy, kiedy stąd wyjadę. Gdyby dorwał się do nich, na pewno byłabym bankrutką.
Trzeci i ostatni powód to ten, przez który mam kłopoty. Widzicie, moi rodzice byli Betami tego stada, ale są — a raczej byli — oboje czystej krwi Alfami, co czyni mnie bardzo rzadkim typem zmiennokształtnej. Mój ojciec lata temu zrezygnował z prowadzenia stada na rzecz mojego wujka, który miał syna, i potem przeszło to na niego, ale w pewnym momencie inny Alfa przejął władzę, zabijając go w wyzwaniu Alfy. Kiedy usłyszałam tę wiadomość, płakałam przez tydzień. Był moim ulubionym kuzynem i wiem, że gdyby dowiedział się, co się tutaj stało, wyciągnąłby mnie stąd.
No dobrze, wracając do tego, dlaczego Alfa mnie nienawidzi. To, że jestem czystej krwi Alfą po rodzicach i do tego samicą, czyni mnie cenną — i nie może użyć na mnie swojego alfięgo tonu. To znaczy, może go użyć, ale to na mnie nie działa. Za pierwszym razem, kiedy próbował go na mnie zastosować, nawet nie zorientowałam się, że mu się sprzeciwiam. Oczywiście, jako Alfa miał urażone ego i dumę, że szesnastoletnia dziewczyna potrafiła nie podporządkować się jego rozkazom. Jego własna partnerka i córka musiały słuchać, kiedy używał alfięgo głosu, ale ja nie.
