Rozdział 61 Uszy

W środku sklepu było gorzej. Albo lepiej. Pewnie jedno i drugie.

Uderzyło ich wszystkich naraz. Kolor i brokat. Rzędy za rzędami uszu poukładanych od podłogi po sufit, jakby ktoś wziął ideę „wyboru” i zamienił ją w formę wojny psychologicznej. Cekiny łapały światło. Kokardy wielkości małych zwierzą...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie