Rozdział 116 Dzień, w którym nadzieja wykrwawiła

„Co…?” Jej umysł był zamglony, próbując nadążyć.

Genesis mrugnęła ospale, marszcząc brwi, gdy lekko się odwróciła i poczuła coś mokrego pod sobą. Obok niej było poruszenie - jakby ktoś się przesuwał. Powoli zmusiła się, by otworzyć oczy. Światło na początku ją raziło, więc instynktownie je zamknęła...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie