Rozdział 15 Straszne, ale inne

GENESIS

On był inny.

Straszny... ale inny. Najgorszy rodzaj strasznego.

"Proszę, masz to."

Mała rączka Daisy wyciągnęła się, oferując mi czekoladkę.

Zawahałam się, ledwo dotykając jej palców, gdy ją brałam. Moje oczy skierowały się na męża, pół spodziewając się jego gniewnego spojrzenia.

Ale o...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie