Rozdział 168 Wraca do góry

Genesis poruszyła się we śnie, jej rzęsy drżały. Rozciągnęła się leniwie, oczy wciąż zamknięte, i wyciągnęła rękę na drugą stronę łóżka—puste... i zimne. Jej oczy otworzyły się szeroko.

Pokój był ciemny.

Usiadła gwałtownie.

Gdzie ja jestem? Panika zacisnęła jej klatkę piersiową jak imadło.

Gdzie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie