Rozdział 169 Pies już nie ma

Ciało Genesis pulsowało bólem. Była rzucana o podłogę i ściany tyle razy, że straciła rachubę. Krew z nosa i rozciętych warg malowała ziemię jak płótno. Byli tutaj od godzin — od rana. Cady i reszta dziewczyn odeszły. Nie mogły na to patrzeć. Nawet Knight wyszedł.

"Podnieś się i uderz mnie. Nie bąd...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie