Rozdział 210 Przeze mnie

Serce Genesis biło tak mocno, że ledwo mogła oddychać. Echo kół noszy zanikało w korytarzu, aż nie pozostało nic, tylko sterylne buczenie szpitalnych lamp i dźwięk jej własnego, szalejącego pulsu.

Jej plecy uderzyły o zimną ścianę, a ona powoli zsunęła się na podłogę, drżącymi rękami. Oddychała nie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie