Rozdział 240 Nie o niej

Genesis stała tuż przy wejściu do pokoju wizyt, blokując jedyne wyjście. Nie usiadła. Nie musiała. Porysowany metalowy stół między nimi wydawał się kruchą dekoracją.

Oczy Moniki przeskakiwały z twarzy Genesis na jej brzuch, a potem z powrotem w górę. Strach żył teraz w nich otwarcie - surowy, nieos...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie