Rozdział 42 Czerwona plama

GENEZA

"Geneza," zawołał.

Odwróciłam się. Bez koszulki. Wstrzymałam oddech. Panika wybuchła—wcisnęłam twarz w poduszkę, ukrywając łzy. Nie mógł tego zobaczyć. Nie mógł.

Kiedy myślałam, że przestałam płakać, usiadłam. On już tam był. Ręce na moich ramionach. Twarz wyrzeźbiona w furii.

Co ja zrobi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie