Rozdział 87 Wróciła. Nie odpuściłem.

Kieran leżał na łóżku, a Genesis była owinięta wokół niego jak koala. Spała głęboko, ale jej uchwyt nie osłabł. Nawet we śnie jej palce kurczowo trzymały się materiału jego koszuli, a nogi były splątane z jego jak winorośle, które nie chcą puścić.

Nie mógł spać.

Nie śmiał.

Jego oczy były otwarte,...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie