Rozdział 100 Rozdział 100

Amber

Damian bredził, a ja byłam przerażona, że powie coś kompletnie niestosownego do faceta, który go trzymał.

— Twój kolega nam pomaga, bo pięć minut temu zemdlałeś w klatce — dodałam pospiesznie.

— Kontrolowane lądowanie — wymamrotał.

Ten facet naprawdę nie wiedział, kiedy odpuścić.

— Tak to...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie