Rozdział 118 118

Amber

Następnego ranka obudził mnie jazgot budzika. Pośpiesznie ruszyłam do łazienki, żeby przebrać się w mundurek, kiedy do moich uszu dotarł senny głos Ellie.

– Po co ten pośpiech? I tak wszyscy umrzemy – mamrotała przez sen.

– Ellie. Obudź się, spóźnimy się na zajęcia.

– Mmm… zajęcia mogą poc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie