Rozdział 112 Dobroć Lili

Cora uśmiechnęła się blado.

Lila oparła brodę na dłoni, a jej ton był miękki, lecz pewny. — Może nie powinnam tego mówić, ale… naprawdę się cieszę, że tu jesteś. Śmierć Qary mocno nas wszystkich dotknęła. I choć wiem, że nie jesteś nią, to kiedy widzę cię żywą i zdrową… mam wrażenie, jakby ona wcią...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie