Rozdział 2
Wszystko wydarzyło się tak gwałtownie i nagle, że Willow nawet nie zdążyła się obronić.
Kiedy jej opór w końcu się załamał, w głowie jak iskra błysnęła mściwa myśl: skoro jej mąż mógł ją zdradzić w noc poślubną, to czemu ona nie miałaby zrobić tego samego?
Przestała się szarpać i objęła nieznajomego za kark, poddając się jego zaborczym pocałunkom i pieszczotom.
Kiedy wszedł w nią, fala rozkoszy rozeszła się z samego jej wnętrza, aż w głowie zrobiło się błogo pusto.
Mężczyzna miał niesamowite ciało – silne, nieustępliwe.
W swoim zamroczeniu odruchowo pochylił głowę do jej piersi, drażniąc i smakując je, nie wypadając przy tym z rytmu.
Willow nie potrafiła się oprzeć. Jęki same wyrywały jej się z gardła, gdy całkowicie się poddała.
Po dwóch orgazmach poczuła, jak nagle przyspiesza, wyraźnie zbliżając się do własnego spełnienia. Przez rozkosz wreszcie przebił się strach.
– Nie… nie w środku… – wyszeptała błagalnie.
Ale było już za późno. Przycisnął ją mocno do siebie i z dzikim warknięciem doszedł, po czym jego ciężkie ciało osunęło się obok niej. Momentalnie zapadł w głęboki sen.
Willow leżała tak, z twarzy ciekły jej łzy. Gdy siły w końcu wróciły do jej ciała, zmusiła się, żeby się uspokoić, pozbierała porozrzucane ubrania i po cichu wymknęła się z pokoju.
Albo był pijany, albo naćpany – na pewno nie zapamięta jej twarzy.
A Charles? Zapewne wciąż leżał w łóżku Rachel. Nikt oprócz niej nigdy się nie dowie, co wydarzyło się tej nocy.
Pocieszała się myślą, że Charles zdradził ją z premedytacją, a ją po prostu wykorzystano. Na jego tle była niemal bez winy.
Kiedy otworzyła drzwi, by wyjść, rzuciła jeszcze jedno spojrzenie za siebie. Światło z korytarza wlewało się przez uchylone drzwi, rozświetlając jego surowe, spokojne w śnie rysy.
Jej oczy rozszerzyły się z przerażenia i żalu. Ze wszystkich ludzi – dlaczego akurat on?
Sterling Lancaster! Wuj jej świeżo poślubionego męża i obecna głowa rodu Lancasterów!
Plotki głosiły, że Sterling z natury jest chłodny i zdystansowany, nawet wobec własnej rodziny. Mimo że Willow była z Charlesem osiem lat, wczoraj po raz pierwszy zobaczyła Sterlinga na żywo.
Gdyby to był ktokolwiek inny, jakoś by sobie z tym poradziła. Ale musiał to być Lancaster – i to ten najbardziej niedostępny.
Jako żona Charlesa prędzej czy później będzie musiała z nim obcować. Jak miała patrzeć mu w oczy?
Z mętlikiem w sercu, Willow cicho domknęła drzwi i wypuściła z piersi głębokie westchnienie. Przynajmniej Sterling niczego nie będzie pamiętał.
Pośpiesznie wróciła do swojego pokoju, zupełnie nieświadoma pełnego nienawiści spojrzenia, które śledziło ją z ciemności.
Dopiero gdy zniknęła za rogiem, z mroku wyłoniła się kobieta i wsunęła pod drzwi Sterlinga oderwany kawałek materiału.
Tak jak przypuszczała Willow, Charles jeszcze nie wrócił. Pokój był pusty.
Odetchnęła z ulgą i ze znużeniem powlokła się do łazienki, żeby zmyć z siebie wszelkie ślady tego, co się stało.
Po tym, jak przebrała się w czyste ubrania, usiadła cicho na brzegu łóżka, czekając na powrót Charlesa.
– Kochanie… – Charles wszedł na palcach do pokoju i zobaczył ją siedzącą na skraju materaca. W jego oczach przemknął cień winy. – Jest jeszcze wcześnie. Czemu nie śpisz?
Widok jego nienagannie ogarniętej sylwetki nałożył jej się w głowie na sceny, które widziała wcześniej.
Willow odwróciła wzrok, tłumiąc w sobie falę obrzydzenia. – Gdzie byłeś?
Charles usiadł obok niej, pachniał świeżo wykąpanym ciałem. – Nie mogłem zasnąć, więc poszedłem się przejść. Co jest? Zatęskniłaś za mną w łóżku?
Patrząc na kobietę, którą „kochał” już osiem lat, znów poczuł, jak budzi się w nim pożądanie. – Jest jeszcze wcześnie. Wczoraj nic z tego nie wyszło, bo zasnęłaś. Może byśmy teraz…
Mówiąc to, Charles wyciągnął ręce, żeby przyciągnąć ją do siebie.
Rachel mogła zaspokoić jego fizyczne potrzeby, ale nie była Willow. Tak długo czekał na ich noc poślubną. Tylko kobieta stojąca przed nim mogła wypełnić pustkę w jego sercu.
Ale jego wyciągnięte ramiona złapały tylko powietrze.
Charles zmarszczył brwi.
– Willow, co się dzieje? Od wczoraj unikasz mojego dotyku.
W jego głosie zabrzmiała zraniona miękkość.
– Przecież obiecaliśmy sobie, że oddamy się sobie dopiero po ślubie, pamiętasz?
Słowa, które kiedyś przyprawiały Willow o przyjemne dreszcze, teraz tylko ścisnęły jej żołądek z obrzydzeniem. W ich noc poślubną dopiero co zszedł z łóżka innej kobiety, a mimo to miał tupet jej dotykać.
Nie zdradziła jednak, co czuje.
– Jestem głodna – powiedziała tylko.
Charles wciąż wyglądał na niezadowolonego, ale poczucie winy wzięło górę. Wiedział, że była zabiegana przy przygotowaniach do ślubu i pewnie porządnie nie jadła.
Jego twarz złagodniała, pojawiła się w niej troska.
– Przyniosę ci coś do jedzenia.
Odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Gdy została sama, całe ciało Willow zaczęło drżeć. Chciała tylko sprawdzić, czy Charles okaże choć cień skruchy po tym, co zrobił.
Zamiast tego nie okazał ani odrobiny wyrzutów sumienia – tylko bezwstydne poczucie, że wszystko mu się należy. Chciał jej dotykać tymi samymi dłońmi, którymi pieścił inną kobietę!
Wspomnienie nieśmiałego chłopaka, który kiedyś rumienił się, prosząc, czy może ją chwycić za rękę, rozpłynęło się na zawsze.
Niedługo potem Charles wrócił z talerzem jajek sadzonych i szklanką ciepłego mleka.
– Obsługa jeszcze nie wstała. Nie chciałem, żebyś czekała, więc zrobiłem ci coś prostego, żebyś tylko zabiła głód.
Jajka były uformowane w serce za pomocą foremki, a na nich keczupem narysowana była smutna buźka – charakterystyczny „podpis” Charlesa.
– Wczoraj byłem zbyt podekscytowany, nie pomyślałem, jaka jesteś zmęczona. Przepraszam, skarbie – Charles wyciągnął rękę, żeby ująć jej dłoń.
Willow przesunęła talerz, niby od niechcenia unikając jego dotyku. Charles westchnął, uznając, że nadal jest na niego zła za jego brak wyczucia poprzedniej nocy.
– Przy mnie możesz stroić fochy do woli, ale proszę cię, nie rób tak przy obiedzie rodzinnym – upomniał ją z powagą. – To nasz pierwszy dzień po ślubie, musimy zrobić dobre wrażenie na starszyźnie.
Willow upiła łyk mleka, nie odpowiadając. Sama myśl o wyniosłych starszych Lancasterach tylko spotęgowała ironię, którą czuła.
O świcie pod podjazd rezydencji cicho podjechał samochód.
Sterling wyszedł z willi akurat w chwili, gdy jego asystent, Blake Bailey, z szacunkiem otworzył drzwi auta.
– Panie Lancaster.
Kiedy Sterling usiadł, Blake dostrzegł ślady na jego kołnierzyku. Źrenice rozszerzyły mu się z niedowierzania.
Oczy Sterlinga były ciemne, nieprzeniknione. Po chwili podał Blake’owi oderwany kawałek materiału z rękawa.
– Znajdź ją.
Blake od razu zrozumiał i bez wahania skinął głową.
Około południa Charles zaprowadził Willow na dół, w stronę głównego domu, na rodzinny obiad.
Przez całą drogę była nieobecna myślami. Charles uznał, że po prostu się denerwuje, i w kółko próbował ją uspokajać.
Kiedy dotarli do głównego wejścia, natknęli się na mężczyznę wysiadającego z auta.
Najpierw zobaczyła wypastowane, eleganckie buty, potem długie nogi w perfekcyjnie skrojonych spodniach, a w końcu twarz, na widok której serce Willow zabiło boleśnie ze strachu.
Sterling wyglądał tak, jakby dopiero co wyszedł z ważnych negocjacji – garnitur, krawat, surowa twarz o lekko posępnym wyrazie. Samą swoją postawą emanował przyzwyczajeniem do władzy.
Willow przypadkiem spotkała jego pozbawione wyrazu spojrzenie i poczuła, jak coś zaciska się jej w piersi.
– Wujku Sterling – Charles przywitał się z szacunkiem, delikatnie ściskając dłoń Willow, żeby i ona złożyła ukłon.
Willow na chwilę kompletnie się zawiesiła. Przygotowywała się w myślach na to spotkanie, ale nie spodziewała się, że nastąpi tak prędko.
Opuściła lekko głowę, czując na sobie zimne spojrzenie Sterlinga.
Co ma zrobić? Czy on ją rozpozna?
