Rozdział 47 „Zabieram ciebie i to drzewo do domu”

Każdego popołudnia, kiedy kończyła się szkoła średnia, Carol zazwyczaj znajdowała Alvina rozwalonego na wyblakłym leżaku, dokładnie pod klonem cukrowym. Miał na uszach swoje toporne słuchawki i słuchał radiowej transmisji meczu baseballowego, kompletnie ignorując fakt, że jego żona poci się na taras...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie