Rozdział 39

Kara

Cole wraca po trzech minutach, tuląc pluszowego wilka śnieżnego, jakby był z porcelany.

Wygląda na jeszcze bardziej sfatygowanego, niż pamiętałam — jedno ucho lekko poszarzałe od zbyt wielu uścisków, przy łapkach prują się szwy. Ale jest czyściutki. Piorę go co tydzień, to mój jeden jedyn...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie