Rozdział 9

Kara

Cisza, która zapada po moich słowach, jest aż dusząca.

Trzy pary jasnoniebieskich oczu gapią się na mnie szeroko, bez mrugnięcia, jakby właśnie usunęła im ziemię spod nóg.

Dobrze. Niech to poczują. Niech się tym zakrztuszą.

Pierś unosi mi się gwałtownie. Ręce mi drżą. Wciąż jestem przyciś...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie