Rozdział pierwszy
PUNKT WIDZENIA HAYLEE
„Gratulacje, Luno, jesteś w trzecim tygodniu ciąży.” powiedział lekarz, a ja poczułam, jak moje serce na moment przestaje bić, gdy łzy radości napłynęły mi do oczu.
Ciąża? Jestem w ciąży! Naprawdę jestem w ciąży!
Moje podekscytowanie nie miało granic, a w brzuchu poczułam przyjemne mrowienie, które sprawiło, że mięśnie mojego żołądka się skurczyły.
„Ja—” zatrzymałam się, aby złapać oddech, moje palce drżały, gdy ściskałam wyniki testu w dłoniach, „Jestem w ciąży?” zapytałam ponownie, żeby upewnić się, że się nie przesłyszałam.
„Tak, Luno.” odpowiedział lekarz stada, a to ciepłe uczucie rozlało się po moim brzuchu, ogarniając mnie przyjemnym drżeniem.
Wciąż nie mogłam w to uwierzyć. Minęły trzy lata, odkąd wyszłam za Alpha Aidena Fenrira z Shadow packu, jednego z najsilniejszych stad.
Trzy lata, odkąd zostałam Luną stada, które kiedyś było mi obce. Dotknęłam swojego brzucha, a na moich ustach pojawił się uśmiech, poczułam niezmierzoną wewnętrzną spokój.
„Dziękuję, doktorze.” powiedziałam z jasnym uśmiechem, radość w moim głosie była wyraźna i nie potrzebowałam wróżki, żeby powiedziała mi, że błyszczy również w moich oczach.
Lekarz skinął głową, wypisując mi receptę i dając surowe zalecenia, aby brać leki zgodnie z przepisem. Biorąc od niego notatkę, podziękowałam ponownie, zanim wyszłam z jego gabinetu i udałam się do apteki.
Kto by pomyślał, że ja, Haylee Wolf z Ragnar packu, najpotężniejszego stada na świecie, mogłabym kiedykolwiek zajść w ciążę?
Będąc sierotą i samotną kobietą w moim poprzednim stadzie, kapłan i ludzie mojego stada uznali mnie za niezdolną do rządzenia.
Nie wiedziałam, co myślałam, przejmując stado po śmierci moich rodziców, wiedziałam doskonale, że samotna kobieta rządząca samodzielnie nie była całkowicie akceptowana.
Nigdy nie zamierzali mnie traktować poważnie, ponieważ nie miałam wsparcia, więc pod presją kapłana i ludzi, która stawała się zbyt intensywna, postanowiłam odejść, podczas gdy moja najlepsza przyjaciółka pełniła rolę Luny na moim miejscu.
Przybyłam do Shadow packu pięć lat temu i przez pierwsze kilka miesięcy traktowano mnie jak zarazę, wszędzie segregowano i traktowano okropnie.
Shadow pack nigdy nie był przyjazny dla obcych, ale potem pojawił się Alpha Aiden i wybawił mnie od strasznego traktowania stada.
Spotykaliśmy się przez około rok, zanim trzy lata temu wzięliśmy ślub. Mimo że byłam gospodynią domową, starałam się pociągać za sznurki za kulisami, przyczyniając się do sukcesu mojego męża.
Ale wszystkie starania, żeby zajść w ciążę, spełzły na niczym i właśnie wtedy, gdy miałam już stracić nadzieję, poczułam się źle i postanowiłam jeszcze raz pójść do lekarza, zanim całkowicie się poddam.
Aiden nie wie, kim naprawdę jestem, moja tożsamość poza imieniem jest dla niego tajemnicą, a dzisiaj mam dla niego dwie dobre wiadomości.
"Jesteś pewna, że jest tego wart? Naprawdę zamierzasz powiedzieć Alfie Aidenowi z Shadow Pack, że jesteś Luną najpotężniejszej watahy w historii?" - zapytała moja najlepsza przyjaciółka z domu, a ja z uśmiechem kiwnęłam głową.
"To trwało zbyt długo, Scarlett, i jestem pewna, że jest tego wart. Nie byłabym z nim trzy lata, gdyby nie był tego wart." - odpowiedziałam, a Scarlett westchnęła.
"Nie mam dobrego przeczucia co do tego, ale z drugiej strony, nigdy nie mam dobrego przeczucia co do mężczyzn, których wybierasz, bo zawsze udaje ci się wybrać tych najgorszych." - powiedziała poważnie, choć wiedziałam, że mówi to pół żartem, pół serio.
"SCARLETT!" - zażartowałam, a obie wybuchłyśmy śmiechem. Tęsknię za nią, tęsknię za moją watahą, tęsknię za moimi ludźmi i naprawdę nie mogę się doczekać powrotu.
"Powodzenia, Luno," - powiedziała, z szacunkiem pochylając głowę, choć wielokrotnie ostrzegałam ją, że to ona jest teraz Luną, a nie ja.
Scarlett wiedziała, kiedy być formalna, a kiedy nie, "Twoja wataha czeka na ciebie, zacznę przygotowania i wszystko zorganizuję na twój powrót." - zapewniła mnie, a ja kiwnęłam głową.
Zakończyłam wideorozmowę, wzięłam głęboki oddech i wsiadłam do samochodu, a moje podekscytowanie znów wzrosło i nie mogłam się doczekać, żeby przekazać Aidenowi swoje dobre wiadomości.
Podróż do domu rozpoczęła się i nie trwało długo, zanim prawie dotarliśmy do domu, ale dziwnie, im bliżej byliśmy, tym bardziej czułam się nieswojo.
Miałam wrażenie, jakbym była zamknięta w bardzo ciasnym miejscu, a otwarcie okna wcale nie pomagało.
Serce biło mi jak oszalałe, gdy poczułam dreszcz nieznanego lęku, a gdy w końcu dotarliśmy do domu, było jeszcze gorzej.
"Luno, wszystko w porządku?" - zapytał kierowca, jego głos był pełen troski, a jego oczy dokładnie mnie przebadały, ale ja kiwnęłam głową, pocierając skronie.
"Jestem w porządku," - wymamrotałam, choć było absolutnie jasne, że wcale nie byłam w porządku. To okropne uczucie pochłaniało mnie, powodując nieznany strach, który zaciskał się w mojej piersi.
Co się dzieje?
Weszłam do domu, a ból stał się bardziej intensywny, tak intensywny, że miałam wrażenie, że zaraz zemdleję z bólu, a każda cząstka mnie zdawała się ostrzegać przed czymś.
Zatrzymałam się z trudem łapiąc oddech, czując, jak serce bije mi w skroniach. Bez względu na to, jak bardzo próbowałam to zignorować, nie mogłam.
Ciche dźwięki niosły się korytarzem, a mój umysł błądził, gdy wspinałam się po schodach w kierunku sypialni.
Nie potrzebowałam księdza, żeby powiedział mi, jak bardzo zaczerwieniła się moja twarz, policzki paliły jak ogień, a poczucie zdrady ogarniało mnie.
Dźwięk stawał się coraz głośniejszy, im bliżej byłam sypialni, i dopiero na kilka kroków przed drzwiami zrozumiałam, co się dzieje.
„Ach, tak! Tak! Tak! Mocniej! Szybciej!” Znajomy kobiecy głos dotarł do moich uszu, rozbijając moją determinację i zmuszając mnie do nagłego zatrzymania się.
„Kto jest dobrą dziewczynką tatusia?” Kolejny znajomy głos zapytał, a dźwięk skrzypiącego łóżka wydobywający się z sypialni sprawił, że serce zjechało mi do żołądka.
Nie. Nie ma mowy, żeby to było to, co myślę. Właściwie, nie ma mowy, żeby robili to, co myślę.
„Cholera, jesteś taka ciasna,” jęknął Aiden, a ja mogłam usłyszeć, jak ich ciała uderzają o siebie, gdy moja służąca jęczała.
Stawiając jedną nogę przed drugą, częściowo w oczekiwaniu, częściowo w strachu, zatrzymałam się przed drzwiami sypialni i uniosłam rękę, żeby przekręcić klamkę, ale nie mogłam, zamiast tego zacisnęłam pięść.
Dźwięk stawał się coraz głośniejszy, zapach wydobywający się z pokoju był ostry. Mocno przygryzłam wargi, moja pięść drżała od powstrzymanych emocji, gdy rozluźniłam dłoń i w końcu złapałam za klamkę.
„Boże, proszę, niech to nie będzie to, co myślę.” Modliłam się cicho. Serce biło mi tak mocno, że czułam je w piersi, przygotowując się na to, co zobaczę.
„Aiden nigdy by mnie nie zdradził. Aiden nigdy by mnie nie zdradził.” Powtarzałam te słowa jak mantrę i nie wiedziałam dlaczego, ale czułam, jak łzy napływają mi do oczu.
On mnie kocha. Nie zdradziłby mnie, zwłaszcza z moją służącą.
W końcu przekręciłam klamkę, a widok przede mną był tak obsceniczny i bolesny, że poczułam, jak fale bólu zalewają mnie.
Smutek przenikał moje kości, a ból promieniował z mojego wnętrza, gdy patrzyłam, jak Aiden, mój mąż, desperacko posuwa Arielle, moją służącą.
Oboje byli spoceni, ich oczy zamknięte, całkowicie pochłonięci swoją wulgarną ekstazą, zupełnie nieświadomi mojej obecności.
Moje ciało pulsowało bólem, a serce bolało i powoli rozpadało się na milion nieodwracalnych kawałków. Czułam się zdruzgotana, niezdolna do jakiejkolwiek reakcji.
Patrzyłam, jak oboje osiągają orgazm, a mój żołądek skręcał się, gdy mój mąż opadł na nią.
„Cholera, to był najlepszy seks, jaki kiedykolwiek miałem,” powiedział, jego głos był pełen pożądania, „Cieszę się, że cię mam.” Dokończył, a mój żołądek skręcił się jeszcze bardziej.
Jak długo jeszcze, zanim mnie zauważą?
„Zawsze będę tutaj dla ciebie,” odpowiedziała Arielle bez tchu, „Wiedziałam, że twoja bezużyteczna żona nie będzie w stanie cię zadowolić.” Dodała, śmiejąc się.
Moje usta otworzyły się, ale nie mogłam znaleźć słów, moje zęby zacisnęły się, gdy zacisnęłam szczękę, czując, jak fala emocji przelewa się przez mnie.
„LUNA HAYLEE!” Arielle w końcu mnie zauważyła, wyglądała na zszokowaną, wyskoczyła z łóżka i przykryła się pościelą, ale mojego męża to nie obchodziło.
„T— To jest— Ja tylko—” Jąkała się, plącząc słowa, fizycznie przestraszona, gdy spojrzałam jej w oczy, ale szybko odwróciłam się do Aidena.
„Co tu się dzieje?” zapytałam, jakby naprawdę nie widziała, co się dzieje, to nie było pytanie, które chciałam zadać, ale to właśnie wyszło z moich ust.
„Jak to wygląda?” odparł, na jego twarzy nie było śladu skruchy, jego sumienie wydawało się wyjątkowo czyste mimo zdrady.
Jak on mógł?
„Czy nigdy nie nauczono cię pukać przed wejściem do czyjegoś pokoju?” powiedział beznamiętnie, był zupełnie niepokutujący, żadna wina nie zdawała się go obciążać.
„Czyjegoś? To jest moja SYPIALNIA MAŁŻEŃSKA!” Traciłam zmysły, wpadałam w obłęd i było zupełnie niemożliwe, żeby uspokoić moje rozszalałe tętno.
Wiele myśli przemknęło mi przez głowę, chciałam chwycić wazon obok mnie i rozbić go na jego i Arielle głowach. Widok ich razem był obrzydliwy, prześladujący i—
„Małżeńska?” Szyderstwo Aidena wyrwało mnie z myśli, „Możesz nazywać tę sypialnię małżeńską, tylko wtedy, gdy będziesz w stanie dać mi dziedzica, ty bezużyteczna bezpłodna!”
Poczułam ostry ból w piersi, gdy wypowiedział te słowa, powiedział mi, że nie zależy mu na dziecku, a teraz nazywa mnie bezpłodną.
„Myślisz, że będę marnował czas na kobietę, która nie była w stanie zajść w ciążę przez trzy lata?” Zaśmiał się.
„Nigdy cię nie kochałem, Haylee, ożeniłem się z tobą, bo cię żałowałem, ale okazałaś się absolutnie bezużyteczna.” Mówił dalej, jego słowa cięły głęboko jak nóż.
„Nigdy nie będę w stanie spędzić reszty życia z bezpłodną.”
