Rozdział 62

Nikolai Vetrov

Dotarłem do mieszkania Rafaela jako pierwszy.

Rafael wciąż miał na sobie koszulę do pracy. Krawat zniknął, a pierwsze kilka guzików było rozpiętych. Włosy miał potargane, jakby przez cały dzień przeczesywał je dłonią.

Powstrzymałem chichot.

– Boisz się?

– To nigdy nie jest dobry...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie