Rozdział 106

Mijały godziny. Słońce zaczęło zachodzić. W mieście zapalały się światła. Jechał bez celu, krążąc, myśląc, niezdolny się zatrzymać.

W końcu znalazł się przed penthouse’em. Budynkiem, w którym mieszkał. Tam, gdzie czekała Jovi.

Zaparkował. Siedział w samochodzie, dłonie wciąż trzymając na kierownic...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie