Rozdział 119

Słowa Vance’a zawisły w powietrzu.

No więc tak, kocham cię...

Nerissa się nie odezwała. Oddychała płytko. Miała ściśniętą klatkę piersiową. Cisza rozciągnęła się między nimi, ciężka i krucha. Czuła własne bicie serca aż w gardle. Ręce miała zimne. Przycisnęła je do boków, żeby nie drżały.

Czekał....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie