Rozdział 194

Kiedy słońce zaszło, oglądali to z werandy. Siedzieli razem na krześle. Usiadła mu na kolanach i oparła głowę o jego pierś. Jedli owoce z koszyka. Pili wino. Leżeli splątani w kocu, oddychając spokojnie. Pod kocem wciąż byli nadzy.

— Wykończysz się — powiedziała, z głową na jego piersi.

— Czekałem...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie