Rozdział 228

Poranne słońce świeciło jasno nad miejską plażą.

Sam wjechał vanem Horizon na parking i zgasił silnik. Wysiadł bez słowa, podszedł do tyłu i zaczął wyładowywać sprzęt. Butle. Maski. Płetwy. Wodoodporny tablet do mapowania. Lodówkę turystyczną z wodą i przekąskami.

Celeste przez chwilę została na m...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie