Rozdział 76

Wyszedł kilka minut później. W suchych ubraniach. Ciemnych dresowych spodniach. Miękkim, szarym swetrze. Włosy wciąż miał wilgotne, lekko podkręcone na końcach.

Usiadł obok niej na kłodzie. Blask ognia oświetlił bok jego twarzy. Policzek nadal miał zaróżowiony.

Podała mu kubek.

– Gorąca czekolad...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie