Rozdział 85

– Musiałem ją zanieść. Ludzie patrzyli. To było konieczne. Dla stabilności. Dla umowy. – Desperacko próbował się wytłumaczyć, choć sam nie był pewien dlaczego. Po prostu nie chciał, żeby źle to zrozumiała.

Wstała. Odeszła od okna. Zrobiła między nimi dystans.

– Wiem – powiedziała.

– To czemu ty…?...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie