Rozdział 136 136

Tucker wciąż szamocze się na ziemi, na darmo — w nagrodę dostaje kopniaka i cios, który rozcina mu łuk brwiowy. Krew brudzi mu twarz, spływając jak karmazynowe łzy.

Patrzy na mnie, a na jego twarzy widać wypisaną udrękę i rozpacz.

– Elara? Proszę… odezwij się do mnie.

Jak miałabym, skoro wyrywają...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie