Rozdział 225 225

Jego uśmiech momentalnie rzednie. Kończą się żarty i tanie prowokacje. Na moją twarz wypływa za to tryumfalny uśmieszek.

– Swoją drogą, młody ma twoje oczy.

– Dobra, dobra, aluzja zrozumiana. Ani słowa więcej o twojej dziewczynie.

– Gadaj wszystko, co wiesz.

– Przecież już ci powiedziałem to, co...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie