Rozdział 256 256

Moje łzy nie mają już żadnego znaczenia. Nieważne, czy rwącym potokiem spływają po policzkach, by ostatecznie przepaść w nicości. Nie mam już siły ich powstrzymywać. Wyciągam dłoń, by po raz ostatni musnąć Lucę, ale ona rozpływa się w powietrzu. Zmienia się w maleńkie, świetliste iskry, które wsiąka...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie