Rozdział 51 51

Syczę na istotę czającą się pod taflą wody. Undynę. Widzę jej małe, powykręcane rogi zaplątane w gęste, błękitne włosy, w kolorze dopasowanym do oczu. Stwór szczerzy do mnie rząd ostrych zębów. Dłoń Elary spoczywa na mojej piersi, szukając oparcia.

Undyna wbija paznokcie w kostkę Elary i znów szarp...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie