Rozdział 55 55

– I wszyscy macie magię?

– Magia nie jest naszym darem. Nas pobłogosławiono krzykiem.

– Ale ty…

Odgłos pukania ucina resztę mojego zdania. Jej oczy lecą ku drzwiom i ani chwili nie zwleka – zrywa się, wygładza suknię i podbiega, żeby otworzyć.

– To pewnie kolacja.

Szarpie drzwi, a zawiasy skrzy...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie