ROZDZIAŁ 77

Magnus Hale

Wychodzę z celi z tacą, uśmiecham się pod nosem i kręcę głową. Idę korytarzem w stronę stołówki, kiedy nagle ktoś szarpie mnie brutalnie w bok, wciąga do łazienki i rzuca na podłogę; uderzenie wyrywa ze mnie stłumiony jęk. Podnoszę głowę, gotów rozszarpać temu skurwielowi gardło, i widz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie