Rozdział 469

Poranek nadszedł z niewygodnym ciepłem.

Caleb obudził się rozciągnięty na piersi Ser Elyasa, w połowie między jego nogami, z ciężką i znajomą ręką Elyasa na plecach. Pozycja była niewłaściwa.

Caleb jęknął.

"Musisz przestać na to pozwalać."

Podniósł się, pocierając twarz, już w połowie w swoim mental...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie