Rozdział 112

PERSPEKTYWA MAXIMUSA

  Drzwi otworzyły się gwałtownie.

  I wyszedł.

  Damien.

  Jego oczy spotkały się z moimi - zimne, ostre i pełne nienawiści, która mogłaby przeciąć stal. Przez chwilę żaden z nas się nie odezwał. Poranne powietrze było ciężkie między nami, naładowane napięciem i czymś mroczniejs...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie