Rozdział 176

PUNKT WIDZENIA LUCIENA

  Wpatrywaliśmy się w siebie, nasze klatki piersiowe unosiły się i opadały gwałtownie, powietrze między nami było tak gęste, że można było się nim zadławić. Jej szare oczy wciąż były szkliste od orgazmu, który właśnie z niej wydobyłem, ale ogień w nich nie przygasł ani odrobin...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie