Rozdział 211

PUNKT WIDZENIA LUCIENA

  Stałem tam, jak wmurowany, moje serce waliło tak mocno, że słyszałem je w uszach. Andrea spojrzał na mnie – te wielkie brązowe oczy pełne nadziei i bólu – i poczułem, jakby ktoś wsadził rękę do mojego wnętrza i ścisnął.

  Nie wiedziałem, co powiedzieć.

  Nic nie przyszło. Ża...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie