Rozdział 67

PUNKT WIDZENIA MAXIMUSA

  Nigdy nie myślałem, że ten dzień nadejdzie.

  Dzień, w którym mógłbym zanurzyć się w kobiecie bez krwi, bez krzyków, bez potwora we mnie, który ją rozrywa.

  Nie—Emilia była tutaj, dysząc, drżąc, jej wargi były spuchnięte od moich pocałunków, jej oczy zamglone od przyjemnoś...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie