Rozdział 180

– Tak. – Zerknął na mnie szybko, po czym znów spojrzał na drogę. – Linia frontu jest teraz niebezpieczna. Potrzebuję kogoś, komu ufam, żeby tam pojechał.

– Dobrze.

– Ja nie jadę – ciągnął cicho. – Nie mogę stąd wyjechać. Muszę znaleźć kreta. Inaczej nie będziemy wiedzieć, które raporty są prawdziw...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie