51

Jakby czytał jej w myślach, usta Rafiqa drgnęły w chytrym uśmiechu.

– Wiesz, powinnaś mi oddać za pralnię chemiczną. Skoro tak bardzo przypadła ci do gustu moja garderoba. – Skrzyżował ręce na piersi, a jego spojrzenie wwierciło się w nią, ciepłe jak kasztan, ale twarde jak stal.

– Mówiłam ci, że ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie